poniedziałek, 17 czerwca 2013

…a ten Kraków był inny

…cieplejszy. cieplejszy w swej dwuznaczności. więcej słońca, więcej (pozytywnego?) myślenia. chociaż brak. tak bardzo bardzo brak.

człowiek myśli i wierzy w to, że jest sobie sterem i okrętem, że jest samowystarczalny, i że nikt mu szczęścia dać nie może. ale wystarczy tylko zabrać mu coś co tak bardzo kocha, a się okazuje, że rozsypuje się jak stłuczona porcelanowa filiżanka w polne maki. nie powinno się tak kochać, to powinno być zabronione

Byłam świadkiem manifestacji, gdzie całkiem spora grupa ludzi, raczej w starszym wieku, defilowała z napisem „Nie dla cenzury w Polsce!”. Na początku nie bardzo wiedziałam co jest, o co chodzi, co tu jest grane? Wolność? bez cenzury? Przecież jakby w tym momencie, przed jedną lub drugą starszą panią, pojawiała się para ludzi tej samej płci trzymająca się za ręce i dające ujście swoim uczuciom, to zapewne oberwaliby parasolką. Czyż nie? to gdzie to ‘nie’ dla cenzury? ale zaraz potem wszystko stało się jasne. Oni domagali się tylko i wyłącznie wolności dla telewizji Trwam. O to tyle krzyku. Ale manifestacja ładna trzeba przyznać i babcie bardzo charakterystyczne, czyż nie? 

I jeszcze Bursa, do którego tym razem trafiłam jak po sznurku. Mam sentyment do tego miejsca. Nie pytaj dlaczego, bo nie mam odpowiedzi. Wiem, że tam się dobrze myśli. Tam jest dobre miejsce na podejmowanie decyzji. Pod zielonym zniczem zostawiłam zapisaną kartkę wyrwaną z notesu. Jak coś się napisze, to to jest realne i bardziej prawdziwe.




(inny też wpis niż poprzednie, no inny, bo wszystko ostatnio jest inne) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz