niedziela, 5 marca 2017

Radykalne zmiany

Nie da się przejść przez życie suchą nogą i wolnym umysłem. Nie da się iść i nie patrzeć na innych, nie wchodzić w głębsze relacje. No nie da się. Ale. No właśnie. Trzeba wiedzieć kiedy trzeba przestać iść, kiedy należy się zatrzymać i spojrzeć wstecz, w bok, do przodu i zobaczyć czy ktoś nie cierpi z powodu naszych wyborów, bardziej lub mniej trafnych decyzji. Po co? Bo karma wraca. Tak, zawsze wraca.

Staram się być dobrym człowiekiem. Takim ugodowym, który potrafi poświęcić swoje dobro nad dobro innych. Wiem, że to niezdrowe, ale taka jestem. Taka zawsze byłam. I wiesz co? Trudno, że obrywam, że cierpię, że czasem mi źle i smutno. Taka jestem. Nie zmienię tego tak o, z dnia na dzień. Mogę jedynie założyć pancerz, stworzyć mur obronny, to mogę. Czy to zrobię?

Kolejne chwile, kolejne dnie sprawiają, że zastanawiam się dlaczego nie potrafię tworzyć takich relacji, które uchodzą za zdrowe i "normalne". Dlaczego ta druga osoba nie chce mówić do mnie, tak, żebym wiedziała co się dzieje, gdzie jest problem, gdzie leży to coś co trzeba naprawić? Dlaczego rozmowa jest taka ciężka, choć niesie ukojenie, uspokojenie, wyciszenie? Dlaczego tak wszystko komplikuje? A może to wszystko komplikuje mnie?


Tylko pytania. Tylko. Zawsze są dwa wyjścia. Nie ma trzeciego. Może i dobrze, bo nawet przy tych dwóch człowiek może się zgubić i nie odnaleźć drogi, którą kroczył, i którą do tej pory uznawał za jedynie słuszną. Do tej pory. A teraz?   

poniedziałek, 23 listopada 2015

Uwielbiam...

Uwielbiam te dni, kiedy mogę obudzić się przed nią i spokojnie, bez pośpiechu, patrzeć jak śpi. Uwielbiam ten moment, kiedy ona jeszcze o tym nie wiem, że na nią patrzę. Uwielbiam te wolne i leniwe soboty, kiedy można razem zjeść śniadanie (i obiad) w łóżku i nie trzeba się nigdzie śpieszyć. Uwielbiam te wieczory, kiedy mogę zasnąć z błogim uśmiechem na ustach, wtulając się w nią, całą sobą. Uwielbiam kiedy rano wyskakuje z łóżka, mówiąc, jak jest strasznie i okropnie zimno, i szybko do niego wraca. Uwielbiam jak zasypiając gaworzy, mówiąc, że już czas na spanie. 

Uwielbiam każdą spędzoną z nią chwilą. Uwielbiam nasze życie, bo uwielbiam ją, ponad wszystko.

piątek, 13 listopada 2015

Mało ostatnio piszę...

Leniwie otwierając oko...
a nie, wróć - 6:27. Najwspanialszy pies rodzaju żeńskiego próbuje po raz kolejny wymóc leżenie z nami w łóżku. No bo przecież jak się zwinie w taką maciupeńką kuleczkę i zakopie pod kołdrą, to go nie ma prawda? No to czego tak bardzo się czepiamy?
Czyli mamy 6:27. Pies powinien wyjść i nawet chce, tylko z prowadzącym tegoż psa gorzej. No, ale nic. Mus to mus. Napisałabym teraz, że próbujemy cichuteńko wyjść, ale po co tak bezczelnie kłamać? Nie wychodzimy przecież jak stado słoni, tylko normalnie, raz dwa, raz dwa. (ona i tak nie śpi). Szybki spacer, szybki powrót, można jeszcze dospać chwil kilka.

Dziś usłyszałam ciekawe zdanie, że nie ważne czy się walkę wygrało, ale ważne, że tę walkę się podjęło, że podjęło się próbę. Bo ktoś, to nawet nie chce stanąć na linii startu od razu skazany jest na przegraną, a ten co walczy już jest zwycięzcą, bo pokazuje, że chce, że chce walczyć. I tak naprawdę, to było w odniesieniu do walki dobra ze złem, do walki o pokój i bezpieczeństwo naszej planety, ale czy nie można tego odnieść do codziennego życia? Tak zupełnie banalnie, to walczymy rano ze wstaniem z łóżka, ale jednak to robimy, bo trzeba do pracy, do szkoły. Walczymy ze sobą, aby nie powiedzieć niektórym ostrych słów, bo trzeba być ponad to. Jesteśmy swoistymi rycerzami naszych czasów, a nie mamy zbroi czy ostrych mieczy. Chociaż... niektórzy mają. Jedno i drugie. I do tego wiedzą jak używać, jak się bronić i atakować. Wiedzą.

Idąc spacerowym krokiem z Cudownym psem widziałam bardzo uśmiechniętą parę (kobietę i mężczyznę) trzymającą się za ręce. I w mojej głowie pojawiło się pytanie: czy istnieją idealne związki? Czy ideały są na tyle nudne, że nie są dopuszczone do życia w naturze? Jeśli cały czas będzie nam pięknie i cudownie, to skąd mamy wiedzieć, że jest pięknie i cudownie jak nie będziemy mieli porównania? Może właśnie o te porównania chodzi? Musi padać deszcz, abyśmy mogli w słoneczną pogodę powiedzieć jak jest cudownie. Musi być mroźna zimna, aby w letni poranek stwierdzić jak jest wspaniale (albo na odwrót, jak kto woli, ale ja za zimą nie przepadam). Musi tak być.

Gdzieś ostatnio rzucił mi się w twarz taki mniej więcej tekst, że życie z drugą osobą, to nie tylko wakacje, wolne weekendy czy święta. Że to przede wszystkim poniedziałki, wtorki, środy, czwartki i piątki. Że to wstawanie rano, żeby jej zrobić śniadanie, nawet jak mówi, że nie chce i już. Że to głaskanie po włosach kiedy zasypia. Że to chowanie małych karteczek do kurtki czy na pudełku z drugim śniadaniem. Że to odkurzanie, sprzątanie, robienie prania - to jest życie. To jest kwintesencja życia. No i jeszcze seriale. Takie telewizyjne seriale oglądane razem.


(i przerwy na reklamy. bo te przerwy na reklamy są najważniejsze w tym wszystkim.)    

środa, 2 września 2015

Życzę sobie

Wrzesień.

Idzie jesień.
Idą też lepsze, jaśniejsze dni, na które tylko trzeba poczekać (bilet już kupiony).
Idzie nowe.
Z każda chwilą, każdym oddechem przybliżam się do Ciebie.

(nie lubię być sama
nie lubię siedzieć sama kiedy Cię nie ma)


Kolejny papieros,
kolejna szklanka.

(czerwona jest krew
czerwone jest serce
czerwone jest wino)


To tak. 

Nie życzę sobie miłości, bo już mam. Mam i pielęgnować będę. Życzę sobie dobrych ludzi wokół, takich życzliwych.
Życzę sobie mnóstwo kreatywności, nowych pomysłów i niekończącego się dobrego humoru.
Życzę sobie słońca, takiego na niebie, bo takie przy sobie także już mam.
Życzę sobie, aby Moje Szczęście uśmiechało się do mnie każdego dnia.
Życzę sobie, aby wrzesień szybko minął, jak to tylko możliwe.
Życzę sobie....
ja przecież nie potrafię składać życzeń, nawet sobie.

Bo tak naprawdę jak Ona będzie szczęśliwa, to ja też.

piątek, 21 sierpnia 2015

bez Ciebie

Bez Ciebie szary świt wstaje, szarością swoją pogłębiając smutek. 
Bez Ciebie każda chwila wydaje się trwać w nieskończoność, 
a nieskończoność zamienia się w wieczność. 
Bez Ciebie nie ma nic, bo nic nie trwa bez Ciebie. 
Bez Ciebie rodzą się smutne wiersze, które istnieć nie powinny. 
Bez Ciebie nie ma koloru, nie ma muzyki, nie ma radości. 
Bez Ciebie nie ma sensu, nie ma myśli, nie ma teraz.
(...)
Bez Ciebie nie ma mnie, jest tylko wielka dziura ziejąca jeszcze większą tęsknotą.

niedziela, 16 sierpnia 2015

ja nie umiem pisać...

lubię banalne wiersze
o miłości tęsknocie o tym co boli
lubię banalne słowa
wypowiadane bez zastanowienia
kocham potrzebuję na zawsze
lubię banalne gesty
...
Twoją dłoń na moim brzuchu
też lubię
lubię piegi i zielone oczy
ale tylko te szczególne
...
lubię stać pod gorącym prysznicem
i pozwalać łzom mieszać się z wodą
lubię to co mam
...
poczekam na więcej
czy polubię czekanie?

(i nie schowam Twojej szczoteczki, choć jej widok przypomina, że Cię nie ma
i rozczuliła mnie idealnie wyciśnięta tubka pasty do zębów)

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Recepta napisana przez życie

Znasz to uczucie, kiedy żyjesz sobie, trwasz (tak, właśnie trwasz), wstajesz, chodzisz spać i z pozoru wydaje się, że wszystko jest dobrze, że przecież nie możesz narzekać. Masz dwie ręce, dwie nogi, nawet głowę, pracę, dom. Czyli, że co? że masz wszystko? no niby tak, tylko jakoś brak tego czegoś co pozwoli na więcej uśmiechu, na radosne myśli w głowie, na coś jeszcze. Znasz to? Bo ja znam. Myślałam, że to już tyle, że tak już ma być, że przecież jest dobrze, to czego ja jeszcze chcę? No czego i po co?

(ostatnio sobie myślałam co by było jakbym Cię nie poznała, nie poznałabym tego pięknego stanu, który mnie uszczęśliwia. przyjeżdżając tutaj chciałam zacząć wszystko od nowa i odciąć się od życia.)

Nigdy nie należałam do osób, które zostawiają swoje życie w rękach kogoś innego. Zawsze chciałam i chce mieć nad nim kontrolę. Zawsze dążę do tego co jest dla mnie najważniejsze, dokonuję swoich wyborów i szukam swojego prywatnego szczęścia.

(uśmiecham się teraz do Ciebie, bo Ty już wiesz co chcę dalej napisać)

Bo trzeba szukać. Bo jak się szuka, to się znajduje. Trzeba chodzić, przemierzać niezbadane przestworza internetu, nigdy się nie poddawać. Bo nawet ci, którzy twierdzą, że nie szukają, to przecież myślą sobie w głębi siebie, że chcieliby, żeby ktoś ich odnalazł.

Tak więc szukałam, znalazła. Przyczyna i skutek. Można nawet wyciągnąć wniosek. A wniosek jest taki banalny. Jak już się znajdzie swoje prywatne szczęście, to nie można mu pozwolić odejść.

Trzeba otwierać się na to co pozytywne, trzeba koncertować się na rzeczach ważny (na niej, przede wszystkim), trzeba mówić "dzień dobry" i "dobranoc", trzeba mówić miłe rzeczy i co najważniejsze trzeba się uśmiechać. Ot co. Taki mój przepis na kolejne dziesiątki lat.

(kocham Cię tak po prostu i tak bardzo nadzwyczajnie. kocham Cię rano i wieczorem. kocham Cię jak się uśmiechasz i jak się marszczysz. kocham Cię jak jesz i jak masz mokre włosy)