Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 listopada 2015

Uwielbiam...

Uwielbiam te dni, kiedy mogę obudzić się przed nią i spokojnie, bez pośpiechu, patrzeć jak śpi. Uwielbiam ten moment, kiedy ona jeszcze o tym nie wiem, że na nią patrzę. Uwielbiam te wolne i leniwe soboty, kiedy można razem zjeść śniadanie (i obiad) w łóżku i nie trzeba się nigdzie śpieszyć. Uwielbiam te wieczory, kiedy mogę zasnąć z błogim uśmiechem na ustach, wtulając się w nią, całą sobą. Uwielbiam kiedy rano wyskakuje z łóżka, mówiąc, jak jest strasznie i okropnie zimno, i szybko do niego wraca. Uwielbiam jak zasypiając gaworzy, mówiąc, że już czas na spanie. 

Uwielbiam każdą spędzoną z nią chwilą. Uwielbiam nasze życie, bo uwielbiam ją, ponad wszystko.

środa, 2 września 2015

Życzę sobie

Wrzesień.

Idzie jesień.
Idą też lepsze, jaśniejsze dni, na które tylko trzeba poczekać (bilet już kupiony).
Idzie nowe.
Z każda chwilą, każdym oddechem przybliżam się do Ciebie.

(nie lubię być sama
nie lubię siedzieć sama kiedy Cię nie ma)


Kolejny papieros,
kolejna szklanka.

(czerwona jest krew
czerwone jest serce
czerwone jest wino)


To tak. 

Nie życzę sobie miłości, bo już mam. Mam i pielęgnować będę. Życzę sobie dobrych ludzi wokół, takich życzliwych.
Życzę sobie mnóstwo kreatywności, nowych pomysłów i niekończącego się dobrego humoru.
Życzę sobie słońca, takiego na niebie, bo takie przy sobie także już mam.
Życzę sobie, aby Moje Szczęście uśmiechało się do mnie każdego dnia.
Życzę sobie, aby wrzesień szybko minął, jak to tylko możliwe.
Życzę sobie....
ja przecież nie potrafię składać życzeń, nawet sobie.

Bo tak naprawdę jak Ona będzie szczęśliwa, to ja też.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Recepta napisana przez życie

Znasz to uczucie, kiedy żyjesz sobie, trwasz (tak, właśnie trwasz), wstajesz, chodzisz spać i z pozoru wydaje się, że wszystko jest dobrze, że przecież nie możesz narzekać. Masz dwie ręce, dwie nogi, nawet głowę, pracę, dom. Czyli, że co? że masz wszystko? no niby tak, tylko jakoś brak tego czegoś co pozwoli na więcej uśmiechu, na radosne myśli w głowie, na coś jeszcze. Znasz to? Bo ja znam. Myślałam, że to już tyle, że tak już ma być, że przecież jest dobrze, to czego ja jeszcze chcę? No czego i po co?

(ostatnio sobie myślałam co by było jakbym Cię nie poznała, nie poznałabym tego pięknego stanu, który mnie uszczęśliwia. przyjeżdżając tutaj chciałam zacząć wszystko od nowa i odciąć się od życia.)

Nigdy nie należałam do osób, które zostawiają swoje życie w rękach kogoś innego. Zawsze chciałam i chce mieć nad nim kontrolę. Zawsze dążę do tego co jest dla mnie najważniejsze, dokonuję swoich wyborów i szukam swojego prywatnego szczęścia.

(uśmiecham się teraz do Ciebie, bo Ty już wiesz co chcę dalej napisać)

Bo trzeba szukać. Bo jak się szuka, to się znajduje. Trzeba chodzić, przemierzać niezbadane przestworza internetu, nigdy się nie poddawać. Bo nawet ci, którzy twierdzą, że nie szukają, to przecież myślą sobie w głębi siebie, że chcieliby, żeby ktoś ich odnalazł.

Tak więc szukałam, znalazła. Przyczyna i skutek. Można nawet wyciągnąć wniosek. A wniosek jest taki banalny. Jak już się znajdzie swoje prywatne szczęście, to nie można mu pozwolić odejść.

Trzeba otwierać się na to co pozytywne, trzeba koncertować się na rzeczach ważny (na niej, przede wszystkim), trzeba mówić "dzień dobry" i "dobranoc", trzeba mówić miłe rzeczy i co najważniejsze trzeba się uśmiechać. Ot co. Taki mój przepis na kolejne dziesiątki lat.

(kocham Cię tak po prostu i tak bardzo nadzwyczajnie. kocham Cię rano i wieczorem. kocham Cię jak się uśmiechasz i jak się marszczysz. kocham Cię jak jesz i jak masz mokre włosy)

piątek, 24 lipca 2015

Nie trzeba słów

You can take my heart for a walk on the beach
You can take my heart for a little trip
You can take my heart very close to your heart
You can take my heart forever if you like


Nic nie napiszę. Nic nie będzie. Tego nie da się ująć w słowa. Tego nie da się zamknąć w ramy wyrazów i kropek. Nie da się i już. Można zobaczyć. O tak, to można. Nawet nie trzeba szeroko otwierać oczu, można zmrużyć, popatrzeć ukradkiem, albo całkiem jawnie. Niczego nie da się ukryć. Niczego nie trzeba się domyślać. Szczęścia nie można nie zauważyć. Szczęścia nie trzeba się wstydzić. 

(szafa została opuszczona przeze mnie - to uczucie jest bardzo przyjemne)

Już nic nie jest takie jak przedtem, już nic nie jest szare i bezbarwne. Teraz wszystko ma sens. Teraz każda sekunda ma znaczenie, każde wypowiedziane słowo ma pozytywny ładunek. 

(i na wsi będziemy mieszkać, bo tylko jedno rondo tu mamy)

Karma wraca. To musi być to, bo co innego? Los? przeznaczenie? przypadek? Na mszę dziękczynną można dać. Tylko czy wezmą? 

(ja tak bardzo dużo chciałabym Ci napisać, i na ogół nie mam problemu z wyrażaniem zdania, albo uczuć, ale jakoś w tym przypadku, jakby brakuje mi słów, nazewnictwa, wszystkiego...)

Jesteś mi potrzeba bardziej niż powietrze. Tak po prostu, albo nawet tak bardzo nadzwyczajnie. 


niedziela, 13 stycznia 2013

I don't agree with you, not at all


Ludzie uwielbiają rutynę, ludzie kochają monotonie, ale nikt otwarcie się do tego nie przyzna. Dom, praca, dom, praca … jest stabilnie. Nie ważne jak, ważne, że stabilnie. Ja to nawet rozumiem. Stabilizacja jest pożądaną cechą udanego życia. Tylko potem nie siadaj w fotelu z kubkiem gorącej herbaty i mów do siebie, że ci tęskno, że ci żal…

Mogłabym zacząć tak super bardzo filozoficznie, że „każdego dnia życie stawia przed nami przeszkody, wybory itd., itp.” tylko po co? Ejże! Życie stawia przed nami dziury w asfalcie, które trzeba omijać, aby nie ubrudzić sobie nowych butów. Życie jest chamskie i bezczelne. Jeśli nie wrzucisz na luz, to nigdy nie dojedziesz do celu. 

A co jest celem? szczęście? zadowolenie? Czy jeśli uważasz, że jesteś szczęśliwy i zadowolony ze swojego życia to już koniec? cel osiągnięty? I teraz tylko trzeba utrzymać ten stan, nie robić gwałtownych ruchów,  a przecież o ile łatwiej jest być smutnym i niezadowolonym. Czyż nie? Narzekanie mamy we krwi. Wyssaliśmy je z mlekiem matki. Tak wiem, że czasem jest ci źle, tak naprawdę po prostu źle, ale tylko czasem, prawda? Cała reszta mogłaby być o wiele lepsza, gdybyś pozytywniej patrzył na świat i dostrzegał drobne iskierki radości wokół siebie, na pewno takie są.

Boisz się zmian, boisz się spontaniczności jak wielu tobie podobnych. Nic w tym dziwnego, jednak trochę żal, że chcemy przeżyć swoje życie przez ekscytacji, spontaniczności, odrobiny buntu.  Przeciwko czemu? Najlepiej się buntuje przeciwko systemowi. To się zawsze sprawdza.

Boisz się tego co jest, boisz się tego co będzie, całe życie w strachu. A gdzie miejsce na cieszenie się chwilą obecną? na łapanie wzroku? na przypadkowe dotknięcia? A gdzie miejsce na rzucanie się śnieżkami w środku dnia? (^^)

Z każdym dniem jestem bogatsza o nowe doświadczenia. Dziś dowiedziałam się, że za dużo wiem, wczoraj, że za dużo oczekuję (wymagam? żądam? ), a jutro…? Co przyniesie mi jutro?

Wiem tylko tyle, że należy się cieszyć tym co mamy w danej chwili, bo jutro może tego nie być. Może zostać nam brutalnie, nieodwracalnie zabrane i co wtedy?

"We maybe together only five minutes every two months. 
When we do, we will savor every second of this minutes because we both know how values they are"