W założeniu wszystko jest proste. Prosta linia, prosta
kreska, drzwi, okna, łóżko, stół, krzesło. Wszystko ma prostą konstrukcję. Połącz
kropki w linię prostą. Da się? Il n'est pas facile. Nie oczekuję nic wielkiego. Tak naprawdę to nie oczekuję niczego.
Tak bardzo boję się rozczarowań, że nie mam oczekiwań. Zupełnie ich brak. Tak
łatwiej. Tak prościej. A w założeniu wszystko ma być proste. Kolejna kreska. Vas
tu remarquer? Je n’aime pas manquer. Cette nuit est pour toi. A co dalej? Planowanie czy brak planowania? Przygoda czy
rozsądek? Niepewności czy zapewnienia? Nie oczekuję przecież niczego. A co z tym ślimakiem?
bo ja tak mam, że przy porannej Yerbie wpadają mi do głowy różne pomysły, rozmyślania, idee... nie zawsze mądre i rozsądne, ale czasem... warto je zapisać, więc piszę... rozmyślania szalonego grafomana...
niedziela, 30 czerwca 2013
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Epidemia myślenia
Dzień jak co dzień, powiesz. No tak, tylko, że dziś deszcz
pada. No tak, przecież chciałaś, to pada, powiesz. No pada. Chłodniej jest,
można oddychać. Można? To czemu ciągle tak trudno? Czemu tam w środku jest taka
wielka bryła lodu, która podchodzi do serca, zamraża, idzie wyżej i wyżej.
Łapie za tchawicę, nie pozwala oddychać. Nie można nic. Zupełnie nic.
(nie możesz tak dalej, trzeba coś postanowić)
Nie potrafię. Nie potrafię osiągać niemożliwe. Rezygnacja?
Czy można tak po prostu zrezygnować z pragnień? Tak po prostu to nie, nie
można. Ale tak nie po prostu to czasem nawet trzeba.
(a jeśli myślisz, że masz wszystko… to wtedy naprawdę masz wszystko)
A może wtedy należy popatrzeć jeszcze raz. I jeszcze raz. I
wtedy nagle nie ma wszystkiego. Zostaje tylko taki posmak tego, że przez ułamek
czasu miało się wszystko. Tak na chwilę, miało się naprawdę wszystko.
(właśnie jestem w fazie niesprecyzowanych pragnień, myśli,
zamyśleń, niepewności)
(a u nas pada i dużo myślę. chyba pójdę spać)
epidemia myślenia
poniedziałek, 17 czerwca 2013
…a ten Kraków był inny
…cieplejszy. cieplejszy w swej dwuznaczności. więcej słońca, więcej (pozytywnego?) myślenia. chociaż brak. tak bardzo bardzo brak.
człowiek myśli i wierzy w to, że jest sobie sterem i
okrętem, że jest samowystarczalny, i że nikt mu szczęścia dać nie może. ale
wystarczy tylko zabrać mu coś co tak bardzo kocha, a się okazuje, że rozsypuje
się jak stłuczona porcelanowa filiżanka w polne maki. nie powinno się tak
kochać, to powinno być zabronione
Byłam świadkiem manifestacji, gdzie całkiem spora grupa
ludzi, raczej w starszym wieku, defilowała z napisem „Nie dla cenzury w Polsce!”.
Na początku nie bardzo wiedziałam co jest, o co chodzi, co tu jest grane?
Wolność? bez cenzury? Przecież jakby w tym momencie, przed jedną lub drugą
starszą panią, pojawiała się para ludzi tej samej płci trzymająca się za ręce i
dające ujście swoim uczuciom, to zapewne oberwaliby parasolką. Czyż nie? to
gdzie to ‘nie’ dla cenzury? ale zaraz potem wszystko stało się jasne. Oni
domagali się tylko i wyłącznie wolności dla telewizji Trwam. O to tyle krzyku.
Ale manifestacja ładna trzeba przyznać i babcie bardzo charakterystyczne, czyż nie?

(inny też wpis niż poprzednie, no inny, bo wszystko ostatnio
jest inne)
niedziela, 9 czerwca 2013
Are you in relationship?
Nie powinno się tak bardzo przywiązywać do ludzi i do
miejsc, bo potem bardzo ciężko podejmuje się decyzje o zmianach. (decyzje o
zmianach zawsze są trudne). A z drugiej strony, sam człowiek nic nie znaczy. Bo
człowiek do życia potrzebuje ludzi. Innych ludzi. Takich szczególnych, takich
tylko dla niego. (mam strasznie dużo do
zostawienia, ogrom wszystkiego).
takie brakujące
elementy. jesteśmy dwiema osobami. każda z nas np. jest 0,65 czegoś. i
spotkałyśmy się, i każda ma 1 czegoś. bo przez siebie dałaś mi 0,35, elementy
brakujące. wszystko się sprowadziło do matmy właśnie.
Żeby być szczęśliwym, to nie trzeba zmieniać świata, ale
siebie. Trzeba zacząć od siebie. To tak jakby stanąć przez lustrem z zamiarem
ogolenia się i rozpoczęcie golenia lustra. Tylko dlaczego nie widać efektów? Bo
wpływa się nie na to co powinno. Lustro się nie zmieni.
a sama Twoja obecność
wpływa na mnie tak, że chce mnie się więcej
to są takie kuleczki,
które ktoś w Ciebie wsypuje i się odbijają od ścianki ciała. takie no, ja wiem,
kuleczki szczęścia chyba
I taka dziwna refleksja, chyba sprzed tygodnia. Ludzie
umierają. Nic odkrywczego. Kolejne klepsydry pojawiają się na tablicy ogłoszeń.
Życie powiesz, no tak, życie. Tylko co z nim? że niby jest krótkie i kruche, to
trzeba wykorzystywać każdą chwilę, aby być szczęśliwym? nawet kosztem innych?
no jak to? bo jak tak, to wracamy do
początku, do podejmowania trudnych decyzji.
doszłam do wniosku, że
znaczenie się zmieniło. nie wiem, jakie było na początku, ale teraz wyraża
takie swojego rodzaju uwielbienie i chęć bycia przy
A czy wygoda to pewność siebie nawzajem? Czy to, że już
wszystko odkryte i stwierdzone, że jest dobrze, bezpiecznie, że nie będzie
rozczarowania, to jest wygodne? Przecież życie dąży do wygodny – tylko, że
wygoda kojarzy się z lenistwem, a kontakt trzeba pielęgnować i dbać o niego –
więc o lenistwie nie ma mowy, zupełnie.
i takie sytuacje są
dla wybranych, dla tych którzy potrafią dbać o to co mają
I była Łódź. Takie szaleństwo jednodobowe. Szaleństwo, które
przeskoczyło rozsądek. Ba, nawet nie dało mu szans się ujawnić. Kaprys czy potrzeba?
A może trochę jednego i drugiego? Pojechałam na naleśniki i kanastę. Tak w
skrócie. Bo tak naprawdę, to pojechałam nakarmić swojego smoka, który zaczął
się przewracać z głodu. Teraz musi dotrwać do następnego.(tylko czy potrafi?)
gadamy o
przewracających się smokach
i palcem o palec jeszcze, pamiętaj
poniedziałek, 3 czerwca 2013
W jakim celu definiujesz kierunek odniesienia?
Był luty. Był kwiecień, a potem maj. A tak. Jeszcze marzec
jakoś po drodze. No był. Nie uciekł przecież. A teraz? mamy czerwiec. Już? jak
to?
(To jakie słówko na dziś? Wał korbowy- vilebrequin)
Tego nie da się tak po prostu zrozumieć. I nie trzeba nic
mówić, żeby zrozumieć. Bo słowa nie wszystko przenoszą. Czasem wystarczy być. A
jak nie ma? to nic nie ma. Nic? Nigdy nie ma nic. Wszechświat nie lubi pustki.
Pustkę się zapełnia. Czymkolwiek. Najczęściej tęsknotą, ale tęsknota nie jest
dobra.
(na początku się bada drugiego człowieka, ile można zrobić.
nawet jak się znają masę czasu, to jak się widzą, to się badają. jak są razem
przez tydzień to i tak widać różnice w zachowaniu z pierwszego i siódmego dnia)
Za-zimno, za-bardzo, za-daleko. No i co? Dziś już miało być
lepiej. Było, ale przeszło. No szlag.
(Nie wiem co Ci dziś było. Ale liczę że już lepiej. Może
przejdzie. Może pogoda. Cokolwiek)
Nawet chaosu nie ma tutaj. Entropia tylko na biurku czasem
mi się tworzy, ale to tyle. Powtórzę, to co już kiedyś, że brak siły napędowej.
No brak. Bo pogoda? Pewnie też, bo co jeszcze? Bo wszystko, bo tak. Bo jesteś
tam, a nie tu, a ja się łatwo przywiązuję. Bo mimo wszystko nie znoszę pustki.
Bo pustka jest zimna, wieje, pada, grzmi nawet. Bo człowiek jest zbyt wygodny,
żeby być szczęśliwy. Lenistwo jest wyznacznikiem komfortu życia? No miało być
lepiej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)